środa, 15 stycznia 2014

3.Jak w takim razie wyglądał by twój świat ?

No i BUM ;D Trzeci rozdział napisany, mam nadzieję, że się spodoba :) W nawiasach jest muzyka, która zdaje mi się będzie dawała fajny efekt wraz z tekstem spróbujcie, a może akurat Wam również się spodoba ? :)

(The Pretty Reckless - Hit me like a man)
Puste butelki po Ognistych Whisky zdobiły szary dywan w dormitorium chłopców, oni sami byli nieźle podpici, ale to ich partnerki były już gotowe na każdy rozkaz, nie żeby były pijane, co to to nie, przecież żaden z nich nie był nekrofilem. Jednak było coś, co doprowadzało je do takiego stanu, był to ich urok osobisty, każdy z nich wiedział co powiedzieć by dziewczyna była jego. Tak oczywiście na początku wszystkie chciały, ale potem traciły wiarę w siebie, najczęściej przez wstyd, dlatego właśnie oni znali chwyty by dziewczyny znów chciały, a czasami nawet błagały.
-Słuchaj, zastanawia mnie jedno...mógłbym zadać Ci to pytanie ?-Blaise kierował swój wzrok prosto w oczy Tracy, to zawsze działało, panny wtedy myślały, że ich zamiary są jak najczystsze.
-T-tak ?-zarumieniona lekko przygryzła wargę, to właśnie był jeden ze znaków, chciała by ją pocałował, a on nie zamierzał odmawiać.
-Czy mógłbym Cię pocałować ? Nie chciałbym wyjść na palanta, który chcę Cię wykorzystać i zostawić, chciałbym by ta znajomość potrwała dłużej...-i w tym właśnie momencie one brały sprawy w swoje ręce, inaczej nie było tym razem. Brunetka nachyliła się i nieśmiało pocałowała Blaise'a w usta. Oczywiście potem speszona odwróciła głowę, brunet jednak zachęcony tym drobnym gestem, delikatnie owinął pasmo jej włosów na palec i delikatnie pociągnął w swoją stronę, po kolejnym głębokim spojrzeniu ,w te niemożliwie głupio ufne oczy, zatopił swoje usta w jej. Był to delikatny pocałunek, który powoli zmieniał się w zachłanny i namiętny. Teraz był już pewien, dzisiejszej nocy nie zaśnie szybko i samotnie.
Tuż obok Draco siedział na fotelu z Evą, z tego co się dowiedział dziewczyna tak miała na imię. Eva wygodnie siedziała bokiem na jego kolanach, a jego dłoń spoczywała na karku dziewczyny.
-Nuda...-przerwał dziewczynie gdy ta mówiła o sobie-jest coś co interesuje mnie bardziej - czy dziewczyny z Hufflepuff'u całują naprawdę tak beznadziejnie jak mówią plotki.- Spojrzał na nią wyzywająco, podpuszczał ją, on wolał nie stawiać na grzecznego chłopca o czystych zamiarach. Miał świadomość, że i bez tego każda ściągnie dla niego majtki, a nawet naga wypoleruje mu buty.
-My ? Oczywiście, że nie! - oburzyła się rudowłosa.- Całujemy najlepiej z całej szkoły.
-Taaak...Udowodnij mi to...chyba, że to co powiedziałaś jest kłamstwem.
Podziałało jak impuls elektryczny, dziewczyna natychmiast zmieniła pozycję i teraz siedziała okrakiem na blondynie. Wyglądała jakby się wahała, ale wystarczyło, że objechał ją spojrzeniem od góry do dołu i jej dłoń natychmiast powędrowała na jego kark. Nachyliła się i odgarnęła rude pasma aby jej nie przeszkadzały. Sekundę później już zachłannie go całowała i pozwalała by jego ręce błądziły po jej ciele. Przerwali na chwilę by zaczerpnąć oddechu, Draco wykorzystując chwilę puścił oczko do Zabini'ego. Był to ich znak by w końcu przejść do rzeczy, i tak Zabini chwytając za dłoń swą nieśmiałą partnerkę poprowadził ją w stronę swojego łóżka , po czym delikatnie położył. Blondyn zaś silnym ruchem uniósł swoją partnerkę i przeniósł na łóżko, opadli na nie wciąż się całując, co raz agresywnie zdejmując z siebie ubrania. Nie można powiedzieć, że się kochali, między nimi nie było żadnych uczuć, była to jednorazowa przygoda polegająca na spełnieniu drugiej osoby, unosili się więc aurze dzikiego seksu pozbawionego delikatności. Na łóżku obok za to delikatności i czułych ruchów było bardzo wiele, a jednak z obu miejsc dochodziły równie głośne, przepełnione zadowoleniem jęki rozkoszy i przyjemności. Punkt kulminacyjny jednak nadszedł długo potem, dziewczęta targane nieopisaną przyjemnością zaczęły zwijać się pod i nad partnerami. Ich głośne krzyki spełnienia roznosiły dormitorium dwóch ślizgonów i tylko Merlin jeden wie ile było jeszcze tego typu odgłosów, bo przyjaciele, jeden po drugiem, pod prysznic poszli dopiero około godziny 6.00 nad ranem. Każdy z nich był gotowy na kolejny męczący dzień zajęć. Wyglądali idealnie, obaj w białych koszulach z krawatami w barwach Slytherinu. Spojrzeli na dziewczęta w ich łóżkach - spały.
-Hej śpiące królewny, wstajemy.. - chłopcy potrząsnęli Evą i Tracy.
-Draco...
-Blasie...- Doszło z dwóch łóżek.
-Nie słyszałyście ? Wypierdalać. - Draco tracił cierpliwość, niby tak było za każdym razem, a mimo wszystko wciąż go to denerwowało. Obie spojrzały zdziwione.
-Ale...ale jak to ? Blasie...mówiłeś, że to ma być na dłużej... - w oczach Tracy zalśniły łzy, na co Zabini jedynie roześmiał się w głos - Ja...ja...Ty byłeś moim pierwszym, nie możesz tak. - teraz po jej policzkach spływały już na prawdę obfite łzy.
-Ubieraj się. - powiedziała starsza koleżanka, która właśnie zakładała bluzkę. - Każdy z nich tak powie żeby Cię przelecieć, a Ty w takim razie byłaś głupia zgadzając się na seks z nim skoro byłaś dziewicą, ale nie rycz już. Stało się i koniec.
-Ale dlacze-e-e-go? Ciebie to nie boli, że tak nas traktują? - Zapytała prawie ubrana, fakt faktem, że Eva nie wydawała się przejęta.
-Szybciej kurwa. - syknął zniecierpliwiony Malfoy.
-Bo ja wiedziałam po co z nim idę.- po tych słowach obie ubrane dziewczyny wyszły, a za nimi dwójka ślizgonów.
>>>
Szli w ciszy, słowa teraz nie były im potrzebne, nie lubili gadać bez sensu. Korytarze o tej godzinie były puste i tylko echo ich kroków zdradzało czyjąś obecność. Blondyn jednak postanowił nie iść od razu do wielkiej sali, chciał zapalić, potrzebował tego, a poza tym o tej właśnie godzinie rozciągał się jego ulubiony widok.
(Shinedown-Her name is Alice)
Zazwyczaj chodził do sowiarni by tam w spokoju usiąść, odpocząć i pomyśleć, dni jednak wraz ze zbliżającą się zimą stawała się coraz chłodniejsze. Udał się więc do starej klasy astronomii na szóstym piętrze. To Zabini kiedyś powiedział mu o tym miejscu, co prawda opowiadał mu wtedy o tym, że przeleciał w tej klasie Astorię Greengrass, ale Draco wyłapał właśnie je, podobno jest tam ogromne okno z widokiem na zakazany las. Jednak gdy tam dotarł nie spodziewał się takiego widoku i tej osoby. Zapatrzona w ogromne okno stała dziewczyna z wczoraj. Nie wyglądała już tak bojowniczo jak wczoraj, wręcz przeciwnie wyglądała bardzo niewinnie i smutno, a może to dlatego, że na jej policzkach błyszczały ślady po łzach, nie miał pojęcia. Ten widok go nie rozczulał o nie...ale był magiczny, tak magiczny jak to tylko możliwe. Stała taka zapatrzona na pomarańczowe niebo nad zakazanym lasem. Nad koronami drzew po niebie leciało stado ptaków. Z powrotem zwrócił na nią swoją uwagę i zauważył, że patrzy na niego. Dużymi oczami, które nie wyrażały nic. Co jakiś czas wypuszczała jedynie kłąb dymu z ust. Stała tak i stała patrząc na niego, w pewnym momencie nawet poczuł się jak intruz.
-Możesz przestać się tak gapić ? - syknął.
-Nie.
-Więc przestań, bo tego kurwa nie cierpię. - podszedł do starego biurka i na nim siadł, odpalił papierosa i znów na nią spojrzał. Nie patrzyła już na niego, a gdzieś w przestrzeń. Cała otoczka magii nie znikała, czuł jak ten widok na niego napiera, jak chce wedrzeć się do jego pamięci, pozwolił na to.
-Zastanawiasz się czasami, czy gdybyśmy mieli możliwość stworzyć własny świat byłby lepszy od obecnego ? - odezwała się, ale na niego nie patrzyła.
-Nie wiem, nie zastanawiałem się nad tym nigdy. - był szczerze zdziwiony tą sytuacją. - Myślę, że mój świat byłby chaosem i byłby pełen bólu, nawet jeżeli bym tego nie chciał.
-Czyli stworzyłbyś taką drugą ziemię, ludzie nawzajem zadają sobie ból nawet jeżeli tego nie chcą, kieruje nimi zazdrość i nienawiść, gdy jednemu coś się uda drudzy są zazdrośni i nie pozwalają się cieszyć sukcesem, rozpętują wojny w walkach o władzę i terytorium, a przecież nie tak to powinno wyglądać. Czy nie powinniśmy zyskiwać szacunku czynami? Ludzie z własnej woli stają się mutantami, bestiami, które niszczą własny świat oraz świat innych. - podobała mu się ta rozmowa, zwłaszcza, że jeszcze żadna dziewczyna nie zadała mu takiego pytania, to tylko jeszcze bardziej utwierdziło go w przekonaniu, że chce ją mieć.
-Jak w takim razie wyglądał by twój świat ? - zaciągnęła się i popatrzyła mu w oczy.
-To proste, nie stworzyłabym ludzi...- odwróciła się w kierunku drzwi.
-Umów się ze mną. - może i będzie musiał namęczyć się z tą dziewczyną, ale dostanie to czego chce i był o tym przekonany.
-Zapomnij. Między nami nic się nie zmienia, ta rozmowa nigdy się nie odbyła. - i wyszła zostawiając go w całkowitym osłupieniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz