Blondyn biegł co sił, chciał z nią porozmawiać, wytłumaczyć, powiedzieć, że ją kocha. Był pewien, że go wysłucha, była za dobra by tego nie zrobić, za to on czuł się jak ostatni potwór...Był potworem dla niej i dopiero teraz gdy ją tracił to zrozumiał.
-Alice gdzie ona jest ?!-mocno potrząsnął swoją siostrą.-Gdzie jest ?!
-Ona nie chce z Tobą rozmawiać, zrozum...
-Powiedz mi do cholery !-tracił cierpliwość.
-Nie mogę...Przykro mi.
...
(Halestorm- Love bites)
Jednak zaczynając historię od początku.
Draco Malfoy z miną drapieżcy szedł w stronę wielkiej sali, właśnie rozpoczął swój kolejny , a za razem ostatni rok nauki w Hogwarcie. Nie był to jego jedyny powód do szczęścia, od tego roku mógł już przebierać w dziewczętach z piątego roku, w poprzednim było by to nie zgodne z jego zasadami, by bawić się z jakąś 14-nasto latką lecz teraz miały 15 i wszystko nabierało nowych barw. O tak...takie życie kochał, seks, imprezy i piękne dziewczyny, a gdy zaczynało go to nudzić zawsze miał swoją miotłę, jedyną i stałą kobietę swojego żywota. Póki co jednak bawił go widok grupki fanek wiernie podąrzających za jego plecami, pare było nawet całkiem niezłych, może któraś z nich będzie właśnie jego nową 'zabawką', teraz jednak czekał na niego przyjaciel. Stał on nonszalacko oparty o jedną ze ścian, jedna z pochodni oświetła jego sylwetkę igrając z ciemnym kolorem skóry.
-Zabini...-Draco uśmiechnął się i przybił piątkę ze swoim kolegą.
-Jak zwykle wyglądasz jak pedał.-ich dogryzki były na porządku dziennym, oczywiście każdy inny zarobił by w zęby za tego typu określenia.
-Powiedział czarnuch w białej bluzce.-roześmiali się i razem ruszyli do przodu.-Co byś powiedział na jednego głębszego po kolacji ?
-Tak od razu ?...Pewnie ! Tylko wiesz jakieś panienki by się przydały, przez całe wakację jestem o suchym pysku !
-Jakim cudem ? Przecież byłeś na Hawajah, tam jest pełno lasek. Chyba, że zostałeś gejem.- za ostatnie zdanie blondyn został obdarzony morderczym spojrzeniem, które jak zwykle zignorował.
-Owszem byłem, ale pamiętasz Lise?
-No tak, twoja była, raz nawet zabrałeś ją do siebie do domu. Co z nią ?
-Jakby to zdefiniować...Ona i moja matka cholernie się polubiły, no i wyobraź sobie, że kochana mateczka zabrała ją razem z nami. Kiedy tylko zacząłem rozmawiać z taką jedną to ona od razu przy mnie i przedstawia się jako moja dziewczyna ! Przez całe jebane wakacje zero seksu ! Mam tak spuchnięte jaja...nie uwierzysz, a co najgorsze matka zaprosiła ją też na ferie.-czarnoskóry chłopak wydawał się być tym na prawdę przybity.
-Spokojnie...Zaraz jakąś Ci znajdziemy, wolisz brunetkę czy blondynkę ?-chłopak rozejrzał się po grupce rozchichotanych dziewcząt-aha...już znalazłem coś dla Ciebie.
Arystokrata wszedł między dziewczyny i chwycił za rękę jedną z nich. Była taka jakie Blaise lubił najbardziej, miała duże piersi i mocną postawę, czarujący uśmiech i ciemno niebieskie duże oczy, nie była niska , sięgała mu do brody (Draco nie należał do niskich facetów, a Blaise był jego wzrostu co zawsze im ułatwiało dobór dziewczyny dla przyjaciela).
-Jak masz na imię?-zapytał blondyn, dziewczyna odkąd na nią spojrzała miała cielęcy wzrok, wiedział, że już jest ich.
-Tracy.-odpowiedziała wciąż w szoku
-Widzisz mojego przyjaciela ? O tam-wskazał palcem Zabiniego, a ten uśmiechnął się i puścił oczko-niesamowicie mu się podobasz, może spotkalibyście się wieczorem po kolacji?
-Ja...Oh z przyjemnością.-rozpromieniła się.
-Dzięki będzie w niebo wzięty !-i odszedł w stronę kumpla.-Stary dzisiaj seks masz jak w banku, podziękuj przyjacielowi.
-Dziękuję moja kochana fretko!
-Zabini!...-Krzyknął Malfoy gdy Blaise zaczął uciekać obawiając się reakcji przyjaciela.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz